Hongkong

Tai O – rybacka wioska w cieniu Hongkongu

Powietrze jest tak gęste i lepkie, że ciężko wziąć głęboki oddech, a wszechobecna woń surowych ryb wnika w tkaniny zwiewnych ubrań. Przeciskając się przez tłum Azjatów kupujących i degustujących dziwnie wyglądające rarytasy, zaglądam do wnętrz ciasnych domków, w których mieszczą się sklepiki z żywymi lub suszonymi owocami morza. Światła żarówek są bardzo słabe, więc muszę chwilę odczekać zanim oczy przyzwyczają się do panującej tam ciemności. Część mieszkalna wydaje się klaustrofobiczna, zagracona z pozoru niepotrzebnymi sprzętami: plastikowe meble, skrzynki, beczki. Wtem okazuje się, że podczas gdy ja od dłuższego czasu stoję w drzwiach jednego ze sklepów mrużąc oczy, wewnątrz przy stole siedzi wielopokoleniowa rodzina wpatrująca się we mnie  z zaciekawieniem…


Ludzie Tanka

Po zaledwie kilku godzinach drogi od wielkiej, nowoczesnej metropolii, cofamy się w czasie. Co prawda wyspa Lantau mieści w sobie również port lotniczy z jednym z największych terminali pasażerskich świata wybudowany na usypanej na wodzie platformie, ale wizyta w Tai O jest swoistym powrotem do przeszłości.

Tai O – 大澳 (Daaih-ou) tłumaczy się jako „duża zatoka.” Mieszkają tam potomkowie najstarszych osadników Hongkongu – ludzie Tanka. Ta grupa etniczna mówi o sobie „Sui Seung Yan”, co znaczy „urodzeni na wodzie.” Ich przodkowie żyli tak już 300 lat temu: mieszkali na łodziach i tworzyli konstrukcje mieszkalne na palach. Trudniono się rybołówstwem w regionie Morza Południowochińskiego, a miasteczko stało się centrum produkcji soli kamiennej, której pokłady występują w okolicznych mokradłach. Tankowie zachowali wiele dawnych zwyczajów oraz odrębny dialekt.

Suszone owoce morza

SAM_0339Przekraczając zwodzony mostek łączący pętlę autobusową z częścią mieszkalną, wkraczamy w strefę labiryntu ciasnych uliczek, gdzie idąc wzdłuż możemy podziwiać wypełnione wodą kontenery z wijącymi się morskimi żyjątkami oraz wiszące na sznurkach suszone ryby. Idąc dalej widzimy wielkie, okrągłe bambusowe patery, na których suszą się solone kacze żółtka i pasta krewetkowa.

Przy fasadzie jednego z domków wiszą suszone pęcherze ryb – przysmak zawierający mnóstwo kolagenu. Na targu możemy kupić suszone żaby, przegrzebki, mątwy solone solą z pobliskich źródeł. Moi lokalni gospodarze zatrzymują się na zakupy przy niemal każdym stoisku i wcinając ze smakiem nieciekawie pachnące, na w pół żywe frykasy zachęcają mnie do degustacji. Z ciekawością próbuję wszystkiego, ale mimo tego, że nie stronię od surowych ryb i owoców morza (sushi!), słone przekąski mi nie smakują.

taiohongkong
Przekraczając most dla pieszych dostrzegamy pierwsze konstrukcje mieszkalne.

SAM_0382

SAM_0345

SAM_0388

taioooo
Chatki są ze sobą połączone tworząc zwartą społeczność rybacką.

PicMonkey Collage

SAM_0389
Domo-sklepik
SAM_0331
Dzień dobry!

SAM_0321

SAM_0366

SAM_0392
Pan przygotowuje rybki do suszenia.
S
Same pyszności.
PicMonkey Collage2
Na terenie wioski nie ma ruchu samochodowego.
shrimppaste
Bambusowe tace, na których suszy się solona pasta z krewetek.

IMG_8131

SAM_0397
A tu suszą się solone kacze żółtka. Fuj, fuj.

SAM_0348

SAM_0322
Może pęcherzyk do schrupania?
SAM_0333
Pęcherze, pęcherze, wszędzie pęcherze.
SAM_0338
Słone rybki

SAM_0380

SAM_0381
Suszone rybki i krewetki.

SAM_0376

SAM_0370

SAM_0353
Cukiernia
SAM_0350
Pudding z czarnego sezamu – mniam.
SAM_0394
Mocha z pastą z czerwonej fasoli, smakowało trochę jak surowe ciasto z nadzieniem.

SAM_0399

SAM_0401

Różowe delfiny!

Będąc w Tai O warto wybrać się na wycieczkę oferowaną przez wielu rybaków przy niebieskim mostku. Należy jednak uważać na zawyżane ceny i targować się. Podczas rejsu można zobaczyć pluskające się w wodzie różowe garbate delfiny, tzw. garbogrzbiety chińskie. Takie trochę brzydale. ;-)

 Untitled

delfinek

Jak dojechać z Hongkongu?

Złap pociąg MTR z Hong Kong Station do Tung Chung Station (linia pomarańczowa). Następnie wsiądź w autobus z numerem 11 do Tai O (podróż autobusem trwa ok. godziny).

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

POWIĄZANE WPISY

About

Podróżuję w pojedynkę i tropię kolory w otoczeniu. Tęczowe miejsca i potrawy pojawiają się tu, by Was cieszyć i poprawiać nastrój – szczególnie w chwilach, gdy w sercu lub za oknem przeważają demotywujące szarości.