Brazylia Wnętrza

Podróże po wnętrzach: Rio de Janeiro.

Projektowanie wnętrz stanowi nieodłączną część mojej rzeczywistości – to w tej dziedzinie odnajduję twórczą ekspresję, gdy nie jestem w drodze. Jeśli nie tworzę, nie czuję, że żyję. W nawet najbrzydszym przedmiocie czy meblu widzę potencjał, więc garaże, strychy i pchle targi, to dla mnie miejsca magiczne. Odwiedzając różne mieszkania, od progu wyobrażam sobie jak mogłyby wyglądać, gdyby należały do mnie. Chcę zatem, by designu w lekkim wydaniu nie zabrakło i tutaj. Można przecież odkrywać nieznane lądy także w urządzaniu osobistej przestrzeni. Przed nami Rio de Janeiro.

 

Rio prawdziwe

 

SAM_3987-1-520x391Bardzo chciałam, by pobyt w pełnym skrajności Rio de Janeiro był przeżyciem autentycznym, tak jak lubię. Zapomnijmy o strefie komfortu! Dowiedzmy się, jak żyją Karioka, rodowici mieszkańcy drugiego co do wielkości miasta Brazylii!

Obwieściwszy bliskim pomysł zamieszkania w faweli, w odpowiedzi otrzymałam przerażone buzie: – W żadnym wypadku! To przecież slumsy, gdzie codziennie dochodzi do rozbojów i pojedynków gangów z użyciem broni! Wkrótce jednak trafiłam na ofertę hostelu Casa 48 znajdującego się na szczycie faweli Pereirão.

 

Fawela Pereirão

 

pereirao

Mężczyzna w średnim wieku wchodzi powoli pod górę z pralką przywiązaną sznurem do pleców: – Bom Dia! – pozdrawia radośnie.

Po zmroku chłopcy biegają po dachach puszczając własnoręcznie uszyte latawce. Co z tego, że nie stać ich na nowe – przecież codziennie po przebudzeniu widzą najpiękniejszy krajobraz pod słońcem, za który bogaci turyści płacą krocie zatrzymując się w hotelach na wybrzeżu.

Pogoda ducha, sąsiedzka pomoc, podrygi w rytm samby, gra w kości, leniwe koty, skrzeczące kury, przeżuwające kozy, przelatujące nad głową tukany – to licząca ok. 1000 mieszkańców fawela Pereirão górująca nad artystyczną dzielnicą Santa Teresa. Budynki wyrastają kaskadowo jeden na drugim. Wewnątrz brazylijskiej wioski nie ma ruchu samochodowego. Wspinając się uliczkami i schodkami o prawie pionowym nachyleniu, ma się wrażenie błądzenia w labiryncie: obierając jakiś kierunek, można przypadkiem wejść do czyjegoś domu, który jest zarazem maleńką restauracją serwującą najpyszniejszy sorbet z açai.

 

Hostel z Widokiem przez wielkie Wu

 

Casa 48 (Dom nr 48) to dwupoziomowy gościniec z pokojami do wynajęcia i wspólnym salonem, mieszczący się w górnym wejściu do faweli. Stworzony został 4 lata temu przez przyjaciół: Belga, Austriaka i Brazylijczyka, którzy sami zaprojektowali ekologiczny budynek i z pomocą mieszkańców faweli zbudowali go. Dach jest zielony – rośnie nań trawa, która stanowi system chłodzący wnętrza.

Ze względu na niższą cenę zarezerwowałam pokój po przeciwnej stronie budynku, ale w dniu przybycia okazało się, że dostanę lokum z widokiem na Głowę Cukru :-) Nigdy wcześniej nie miałam okazji robić siku i brać prysznica w takiej scenerii!

20150213_080331

 

Część wspólna

 

Bambusowe kanapy, stolik z kafelkową mozaiką będącą wspomnieniem po portugalskim imperium kolonialnym, hamaki, wiszące krzesła, globusy, tropikalne rośliny, meble z targów staroci, stolik ze szpuli, wyjątkowe dodatki.

To wszystko sprawiło, że ów przestronny salon od pierwszej chwili mnie zachwycił. Wnętrze przypomina loft z wydzielonymi strefami. Miejsce, w którym przy porannej kawie i tostach z masłem orzechowym wymienia poglądy cały świat: całująca się para Francuzów w kostiumach karnawałowych, jeden z właścicieli (sobowtór Jude Law żywcem wyjęty z Holiday),  dwie Węgierki mieszkające tu od dwóch miesięcy, bo uczą się języka oraz dwaj ciemnoskórzy Amerykanie o niezwykłych afro na głowach. W przyszłości chciałabym, by rozkład mojego mieszkania wyglądał podobnie.

 

Untitled

20150212_190347

20150213_180340

SAM_4450

20150213_085408

20150213_172621

SAM_4451

20150212_170653

20150212_190512

59

20150212_190931

SAM_4417

20150212_200141

Z powodu braku miejsc, mogłam spędzić tam zaledwie jedną (ale jaką!) dobę w oczekiwaniu na samolot. Po dwóch aktywnych tygodniach wędrówki, miałam szansę wyciszyć się nasycając oczy obłędną scenerią i zmieniając co jakiś czas hamak na kanapę. Tak oto czas spędzony w tym wnętrzu stał się doskonałym podsumowaniem całej wyprawy. :-)

POWIĄZANE WPISY