Europa Włochy

Ach, te studenckie czasy! Północna Toskania pociągiem w 4 dni [trasa + koszty]

– Don’t forget to click, click your ticket! – krzyknęła Marta z hiszpańskim akcentem wydając z siebie dźwięk klikania przed wejściem do pociągu. Za nieskasowanie biletu w żółtym kasowniku znajdującym się na peronie dworca we Florencji prawie dostałam mandat, ale udało mi się wybrnąć z sytuacji (- Non parlo italiano!). Pamiętajcie, kasujcie.

Zbierając materiał do mojej rozkminki przed trzydziestką, zatrzymałam się na zdjęciach z wyjazdu podczas wymiany studenckiej, który wraz z Martą, Hiszpanką z Vigo, rezerwowałyśmy na kilka dni przed wylotem (Ryanair z Dortmund do Pizy za €6 w dwie strony. Poważnie!). Bardzo chciałyśmy gdzieś polecieć, a że to połączenie było najtańsze, postanowiłyśmy przekonać się czy wieża w Pizie faktycznie jest krzywa. I bardzo chciałyśmy spróbować prawdziwego włoskiego tiramisu we Włoszech. ;-)


Piza 

Sobota, 12.03.2011r, wczesny ranek. Tuż po tym, jak Marta zaplata mi dwa warkocze w lotniskowej łazience, zgarniamy mapkę miasta z punktu informacyjnego i bierzemy autobus do centrum (€1.20). Rozemocjonowane nie potrzebujemy nawet kawy, choć pobudkę miałyśmy o czwartej. To dziś, to właśnie dziś! Od dzieciństwa wiedziałam, że kiedyś się tam znajdę czytając z przejęciem o Pizie w wydaniu Wally Zwiedza Świat (mam wszystkie!).

Przeszłyśmy przez most na rzece Arno, wzdłuż której toczy się życie towarzyskie nocą i za dnia. Nie mogłyśmy uwierzyć, że naprawdę po raz pierwszy spacerujemy włoskimi ulicami. Zachwycał mnie każdy szczegół: okiennice, wiszące pranie, architektoniczne detale, kolory elewacji. Dla Marty wszystko wydawało się znajome, bo przypominało jej Porto oddalone kilka godzin od jej domu w Vigo.

p1000824

Wreszcie dotarłyśmy do Porta Santa Maria, bramy mającej przenieść nas do zupełnie innego świata – świata spełnianych marzeń. W dodatku plac, na którym miało to się stać nosi nazwę Piazza dei Miracoli, czyli Plac Cudów!

p1000775

Są! Naprawdę tam są! Na zielonej murawie, na której roześmiani studenci dopijają piątkową butelkę wina, znajdują się arcydzieła średniowiecznej architektury: baptysterium, katedra i dzwonnica – nasza Krzywa Wieża.

p1000778

Marzenia się spełniają!

No dobra, ale chodźmy wreszcie poszukać jedzenia.

zdjecie0677Długo włóczyłyśmy się uroczymi uliczkami zaglądając z ciekawością w każdy zakamarek. Trafiłyśmy na targ staroci, na którym wypatrzyłam sobie metalowy stelaż łóżka, ale niestety nie zmieścił się do bagażu podręcznego i musiałam zostawić wizję sypialni idealnej w sferze marzeń.

Przeszłyśmy pod pięknym sklepieniem i dostrzegłyśmy maleńką knajpkę serwującą pizzę. W środku było tak ciasno, że planowałyśmy poszukać czegoś innego, ale niespodziewanie podeszła do nas starsza pani i pokierowała do wejścia obok wciskając dzwonek. W wysokich, drewnianych drzwiach stanął dobrze zbudowany, łysy, groźnie wyglądający mężczyzna, który z poważną miną zaprosił nas do środka.

Spojrzałyśmy na siebie niepewnym wzrokiem, ale zdecydowałyśmy się wejść za nim. W długim, odrapanym korytarzu, którym podążałyśmy za mężczyzną unosił się zapach jedzenia, a parę metrów dalej okazało się, że jest to przytulna, nieformalna restauracja. Pizza smakowała obłędnie, ale zniknęła z talerza tak szybko, że nie zdążyłam jej sfotografować.

– Mają państwo tiramisu? – zapytałam kelnera nie widząc deseru w karcie. Ten spojrzał na mnie spod byka jakby nie rozumiał, a rozumiał doskonale.

– No. – odparł stanowczo z włoskim akcentem.

Trafiłyśmy na Tuttomondo, mural znajdujący się na tyłach kościoła Sant’Antonio, którego autor, amerykański artysta Keith Haring stworzył w 1989r. tuż przed śmiercią. Przedstawia dobre i złe strony ludzkiej egzystencji.

p1000830mk

Pizę miałyśmy odwiedzić jeszcze ostatniego dnia pobytu, więc bujając w obłokach nad smakiem pizzy, skierowałyśmy się w stronę dworca kolejowego, by spontanicznie obrać kolejną destynację.

Lucca

To tu naprawdę poczułyśmy prawdziwą włoską atmosferę zagłębiając się w labirynt uliczek i wsłuchując się w gwar rozmów (uwielbiam brzmienie języka włoskiego!). W powietrzu czuć było słodką woń wypieków wydobywającą się z kawiarenek.

Ciekawostki: w Lucca urodził się słynny kompozytor operowy, Giaccomo Puccini. Wokół miasta rozciągają się mury obronne zachowane w całości od XVI wieku! Można na ich szczycie można spacerować lub jeździć rowerem.

p1000854

lucca-street-italy

Lucca założona była przez Etrusków, a od 180 p.n.e. była rzymską kolonią. Piazza dell’Anfiteatro, to okrągły plac, który powstał w miejscu dawnego amfiteatru rzymskiego. Dziś dokoła placu mieszczą się restauracje i kawiarnie.

lucca_arch_to_amphitheatre_stephen_anstey

Co chwila przystawałam, by popatrzeć na wiszące pranie, a Marta wywracała oczami, bo przecież cóż w tym dziwnego i ładnego?

p1000837

Lucca nazywana jest miastem 100 kościołów. Katedra di San Martino z XI wieku uznawana jest za jedną z najpiękniejszych budowli sakralnych w Toskanii.

lucca_duomo_san_martino_8390 lucca-chiesa-di-san-michele-in-foro

Urzekła nas XII-wieczna mozaika, którą zauważyłyśmy na fasadzie Bazyliki San Frediano.

Miasto powitało nas słońcem i bezchmurnym niebem, które po godzinie lunęło jak z cebra. Miałyśmy pretekst, by ukryć się na cappuccino i pyszne ciacho (łącznie €1.60).

– Czy mają państwo tiramisu? – zapytałam z nadzieją. Znów usłyszałam odpowiedź odmowną.

Pistoia

Kolejne miasteczko na trasie kolejowej zbliżające nas do celu, jakim miała być Florencja. To miejsce już zawsze kojarzyć mi się będzie z pierwszym spróbowanym w życiu carbonara! Znalazłyśmy knajpkę, która miała serwować dania dopiero za 2 godziny, więc spędziłyśmy ten czas spacerując w deszczu, by wkrótce doświadczyć parmezanowego nieba w gębie. Mniam!

– Czy można u państwa zjeść tiramisu? – zapytała z nadzieją Marta. Kelnerka pokiwała przecząco głową. Zaczęłyśmy tracić nadzieję.

p1010241

Katedra di San Zeno, z XII wieku poświęcona św. Zenonowi z Werony.

pistoiaduomo700

p1010214

Prato

Deszcz, dużo deszczu i kolejna piękna katedra w stylu romańskim i totalnie dziwna buzia rzeźby chłopca z fontanny. Brr. Spłoszone ulewą i kolejną porażką w poszukiwaniu tiramisu, zdecydowałyśmy się ruszyć dalej.

p1010271

p1010273

I maluch!

p1010303

Florencja

Wreszcie dotarłyśmy do Florencji. Po odnalezieniu nieistniejącego już hostelu (sala 10-osobowa, doba 9€), który – jak się okazało po przebudzeniu – miał na suficie stare malowidła, postanowiłyśmy znaleźć coś do jedzenia (jak zwykle).

p1000970

Minęłyśmy sushi bar, a potem sklep z butami w sushi.

p1000924

Błądząc wzrokiem po cudnych uliczkach, nagle spojrzałyśmy przed siebie z niedowierzaniem: przed nami wyrosła zdumiewająca ściana katedry. Zaniemówiłyśmy. Katedra Santa Maria del Fiore jest ogromna i onieśmiela pięknem.

p1000873

Florencja zachwycała nas architekturą – na każdym kroku trafiałyśmy na coś wspaniałego.

p1000883

Katedra Santa Maria del Fiore

Następnego dnia wybrałyśmy się na śniadanie, czyli wielką pakę kruchych ciastek Balocco z pobliskiego spożywczaka popijanych mlekiem z kartonu.

Poszłyśmy na spotkanie z katedrą Santa Maria del Fiore. Weszłyśmy do środka. Trwała właśnie Msza Święta po łacinie. Postałam chwilę wpatrując się w sklepienie i freski, wsłuchując się w chóralny śpiew. Mistyczne przeżycie.

Ciekawostka: można się wspiąć zarówno na słynną kopułę z XV wieku projektu Filippo Brunelleschiego jak i na dzwonnicę Giotta (84,7m).

Bilety wstępu do atrakcji katedralnych ważne 48h można kupić tutaj (€15).

Florence-Italy-Duomo-Cathedral-1-768x581

Florence-Italy-Duomo-Baptistry-2-768x576

Skierowałyśmy się do Galerii Ufizzi (matura z historii sztuki zobowiązuje), ale kolejka na kilkaset metrów od razu nas zniechęciła. Teraz wiem, że bilety można kupić online.

Błądziłyśmy niespiesznie przyglądając się architektonicznym detalom, jedzeniu w witrynach i ludziom. Przegapiłyśmy zapewne mnóstwo Bardzo Ważnych budynków i muzeów, ale cieszył nas sam fakt bycia we Florencji i czerpałyśmy z jej uroku jak najwięcej.

p1000965

A poniżej Marta jedząca drugą turę ciastek z mlekiem. Mówiła, że tak wyglądają śniadania w Hiszpanii. Czemu nie urodziłam się w Hiszpanii?

p1010019

Wydawało mi się, że pstrykam artystyczne zdjęcia. Tutaj Ponte alla Carraia.

Ponte znaczy most.

p1000973

Wracając z włóczęgi zastał nas deszcz, więc trzymając parasol, starałam się uchwycić Most Złotników.

p1010031

Ponte Vecchio (Most Złotników)

W poniedziałek, czyli trzeciego dnia naszego pobytu we Włoszech, udało się nam zobaczyć Ponte Vecchio z bliska. Most Złotników jest najstarszym mostem na rzece Arno – został zbudowany z ciosów kamiennych w latach 1335–1345.

Skąd nazwa? W arkadach mostu najpierw mieściły się jatki rzeźników, które potem wypełniły kramy innych rzemieślników – najwięcej było złotników.

p1010006

Punkty widokowe

Wychodziło słonko, więc postanowiłyśmy wybrać się na kilkugodzinny spacer do kościoła San Miniato al Monte, z którego rozpościera się piękny widok na Florencję.

O innym dobrym punkcie widokowym przeczytacie u Kingi On Tour.

p1010077 p1010082

Zszedłszy ze wzgórza, wpadłyśmy do pierwszej napotkanej, dobrze pachnącej restauracji i wszamałyśmy najpyszniejszą na świecie lasagne (€8). Niestety nie mieli tiramisu.

p1000989

Siena

Na południe od Florencji znajduje się miasto, w którym zakochałam się od pierwszego przekroczenia jego średniowiecznych bram. Zupełnie nie wiem dlaczego dotarłyśmy tam dopiero późnym popołudniem, kiedy zapadał już zmrok. Nocą jakoś wszystko wygląda magiczniej.

p1010118

Majestatyczna gotycka katedra na wypełnionym ciszą placu zrobiła na nas ogromne wrażenie.

p1010147

Przysiadłyśmy przy fontannie na Placu del Campo pałaszując kawałek pizzy. Plac ma kształt muszli!

p1010172

Palazzo Pubblico – pałac pełniący rolę muzeum.

p1010126

I znowu, nie bacząc na to, na co patrzymy, po prostu zachwycałyśmy się.

p1010170

p1010169

p1010133

p1010125

Słodycze, makarony, lody, owoce, pizza z nutellą… Raj!

p1010134 p1010130 p1010165 p1010196

Nie wiem, jak jest tam teraz, ale kawa w komplecie z ciachem za €1, to jest coś!

p1010113

Ostatnia bezsenna noc

Późnym wieczorem pojechałyśmy do Pizy, skąd wcześnie rano miałyśmy odlatywać do Niemiec. Planowałyśmy przespać się na lotnisku, ale zamykali je o 23:00. Niektórzy pasażerowie naszego lotu zdecydowali się kimnąć w śpiworach przed budynkiem, ale my wybrałyśmy się na długi spacer, by zobaczyć, jak Krzywa Wieża prezentuje się nocą.

Okazało się, że wzdłuż rzeki Arno trwa impreza, na której bawi się całe miasto! Cieszyłyśmy się, że możemy zobaczyć Pizę w innej odsłonie.

p1010352

p1010409

Przypadkiem znalazłyśmy Terme Nerone, ruiny łaźni z okresu rzymskiego, które powstały w I wieku n.e.

p1010359

Budowle na Placu Cudów po zmroku wyglądał trochę, jak sztuczna makieta.

p1010378

Długo szwendałyśmy się wokół placu, aż w końcu przysiadłyśmy z ciastkami na schodkach pod baptysterium. Ach, cóż to była za noc!

p1010392

p10104021

A nad ranem w lotniskowej restauracji znalazłyśmy w końcu nasze wyśnione tiramisu!

P1010340


Plan zwiedzania + trasa kolejowa

(Trenitalia.com)

Pociągi kursują z dużą częstotliwością. Bilety można kupić w automacie lub przy kasie. Należy je skasować na peronie w żółtym kasowniku zanim wejdzie się do pociągu.

Łączny koszt podróży za poniższą trasę dla osoby dorosłej: €32.40

Dzień 1. Lądowanie w Pizie.

O tym, co zwiedzić w Pizie piszą Wszędobylscy.

Trasa:

3h w Pizie – Lucca, czas podróży: 00:27, €3.50

2h w Lucca – Pistoia, czas podróży: 00:40, €5.50

2h w Pistoia – Prato, czas podróży: 00:15, €2.60

1h w Prato – Florencja, czas podróży: 00:20, €2.60

Dzień 2. i 3. Zwiedzanie Florencji.

O tym, co zwiedzić we Florencji przeczytacie u Wędrownych Motyli.

Dzień 4. Zwiedzanie Sieny, powrót wieczornym lub porannym lotem z Pizy.

O tym, co zobaczyć w Sienie przeczytacie tutaj.

Trasa:

Florencja – Siena, czas podróży: 01:40, €9.10

Siena – Florencja – Piza, czas podróży: ok. 02:45, €18

Co jeszcze oferuje Toskania?

hhhuuuuu-jak-zmniejszyc-fotke_plSan Gimignano z 72 wieżami, skąd określenie: średniowieczny Manhattan.

Monteriggioni – twierdza na wzgórzu będąca inspiracją Dantego, który umieścił to miejsce w Boskiej Komedii.

Chianti – kraina winem płynąca.

Cortona – autorka Pod Słońcem Toskanii, Francis Mayes rozsławiła miasteczko w swoich książkach.

Montepulciano – bajeczne wzniesienie, renesansowe zabudowania, winnice i outlety z winami.

Pitigliano – urocze miasteczko, w którym zamieszkiwała społeczność żydowska.

Volterra – charakterystyczny, słoneczny kolor zabudowań. Jedno z miejsc akcji powieści Księżyc w nowiu autorstwa Stephenie Meyer.

Jak dolecieć z Polski?

p1000772Piza: połączenia Ryanair dostępne są z: Warszawa Modlin, Kraków i Gdańsk. Cena biletu autobusowego z lotniska do centrum Pizy to €1.20.

Bolonia: w niecałą godzinę dojedziemy do Florencji, która może być bazą wypadową. Podróż Bologna Centrale – Florencja trwa 00:37, a koszt to €12.50.

 


Byliście w Toskanii? Co najbardziej Wam się podobało?

Jeśli wspominaliście o tym na swoim blogu, koniecznie wklejcie link w komentarzu, a nuż komuś się przyda! :-)

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Related Post

About

Cześć! Jestem Ola i obecnie stacjonuję we Wrocławiu. Uwielbiam podróże w pojedynkę i dobre jedzenie. Staram się żyć pozytywnie i kreatywnie, zarażając tym innych. Tętniące kolorami miejsca i potrawy pojawiają się tu, by Was cieszyć i poprawiać nastrój – szczególnie w chwilach, gdy w sercu lub za oknem przeważają demotywujące szarości.

  • O matko, nawet nie wiesz, jak cudownie mi się to czytało! <3 Kocham Włochy, a Toskania mnie zaczarowała, zwłaszcza Florencja. Właśnie mam w swoim panelu szkic posta, w którym co nieco o moich wrażeniach z tego miasta napiszę :)

    Lucca to moje marzenie, które mam nadzieję jakoś niedługo spełnić, natomiast moim największym życiowym marzeniem jest mieć maleńki domek gdzieś w Toskanii, by móc tam spędzać część roku pracując zdalnie i wypoczywając w tym pięknym otoczeniu toskańskich pagórków! Ale to pozostawię do realizacji w dużo późniejszym wieku, jak przestanie mi się już chcieć zdobywać świat :D

    • Ojej, to znaczy, że będziemy sąsiadkami! Ja chcę dom z kamieni gdzieś wśród wzgórz, do którego będzie wiodła ścieżka z cyprysów. :D
      Marta, czekam na Twojego posta o Florencji! Czuję, że mało z niej zobaczyłam i muszę znów tam polecieć. :-)

  • Super podróż!

  • Ależ Ci zazdroszczę!;) Siene pamietam jak z Twoich zdjeć! We Florencji sie zakochałam nocą… przy opisie studentów na zielonej trawie aż dostałam ciarki ;) Jakże ja pragnę tam wrócić!:) Pięknie to opisałaś, czułam się jakbym przeniosła się tam spowrotem :)

    • Ooo, super, że też tam byłaś. Rekreacyjnie czy może na wymianie? Chętnie bym się tam teraz przeniosła. :)

  • Jak cudownie! Nie byłam w tej części Włoch, ale kiedyś zdecydowanie muszę to nadrobić! A pizze i inne jedzenie mają tam przepyszne! No i w końcu udało się dostać tiramisu, bo już myślałam, że nie spróbujecie ;)

    • Taaak, włoska kuchnia jest moja ulubioną i pisząc post od razu zajrzałam do lodówki. :D Fajnie, że wróciłaś do pisania!

  • Widze, ze obie mamy za soba studenckie wakacje w Toskanii, kolejna piatka! :D Zastanawiam sie tylko, czy czasem nie spalam w tym samym hostelu we Florencji, bo przypominam sobie wlasnie takie sufity (ale nie dam dzis glowy, czy byly to malowidla czy plesn).
    Juz myslalam, ze nie zalapalas sie na to tiramisu w ogole! Ps. nie musze chyba mowic, ze w takich chwilach chcialabym nie byc weganka :p

  • Ale rewelacyjne wspomnienia! <3 I cała masa pięknych zdjęć, do których wzdycham patrząc jak tam pięknie! <3 Kurczę aż zazdroszczę trochę, że mnie brakowało takiej odwagi do próbowania rzeczy mi nie znanych, do tych wyjazdów i podróżowania. Ale tacy ludzie jak Ty, którzy z pasją opowiadają o swoich cudownych wspomnieniach to dla mnie doskonała inspiracja do tego, że warto próbować i przełamywać swoje słabości! :)

  • Coś pięknego! Wspaniały trip :D Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odwiedzić Włochy. Kuszą mnie już od paru lat, ale nie mogę przekonać do nich lubego :D

    • Gosiu, mam nadzieję, że Luby da się przekonać, bo to kulinarny raj! Szczególnie jeśli zatrzymacie się na wsi i doznacie domowego gotowania i pysznych, świeżych sosów pomidorowych na pizzy z pieca. :)

  • Ale mega wycieczka! Dla mnie najwspanialsza jest Florencja i pewnie dlatego nie lubię Sieny (przez lata te miasta między sobą konkurowały). A dziś jadłam najlepsze tiramisu na świecie, niedaleko Uffizi. Z resztą odkąd jeżdżę do Italii to zawsze ten cudny deser jest w karcie, dlatego nie potrafię sobie wyobrazić, że go nie odnalazłaś w tych miastach.

    • Super, że teraz tam jesteś! Napawaj się ile można. Wtedy trochę straszyły nas restauracje, do których dziś pewnie bym spokojnie weszła, ale 10€ na dzień to był cały nasz budżet. ;) Potem dowiedziałyśmy się od ludzi, że tiramisu pochodzi z Treviso i Wenecji i tam można spróbować oryginalnej wersji, więc może się uda tej wiosny. :)

      • Ja mam zawsze problem, żeby z Florencji wracać. Najchętniej już bym tu została.
        Dziwne, ale cieszę się, że chociaż na koniec spróbowałaś tiramisu. I trzymam kciuki za wiosenny wyjazd. :)

  • Ach, pojawiła się mnie mała nutka tęsknoty i zapragnęłam wrócić do Włoszech. Jeszcze wczoraj przeglądałam tanie bilety do Bergamo, a koniec końców – zrezygnowałam z zakupu. Teraz topię się w żalu ;) Włochy mają coś takiego w sobie (podobnie jak Hiszpania), że nie ważne, ile razy odwiedzam to państwo, zawsze chcę wracać. I jeszcze raz i jescze.
    Historia zamknięta w kompozycji tiramisu :D Czy to lotniskowe było przynajmniej dobre?

  • Czy Tuttomondo to początek fotografowania tęczowej rzeczywistości? ;-)
    Wysyłam wirtualny order za Wytrwałość W Poszukiwaniu Prawdziwego, Włoskiego Tiramisu
    Pizza z nutellą wygląda tak apetycznie, gdy człowiek jest w porze piątkowego podwieczorku…;-)) (odkryłam w tym tygodniu pączki z nutellą, tak mi teraz tym zdjęciem przypomniałaś, jak się zasłodziłam).
    Włoskie miasta kojarzą mi się mocno z egzaminem z historii kształtowania miast, produkowałam się o renesansie ;DD

    • Czuję, że polubiłabym Twoje studia! :D Brakuje mi takiego skupienia na architekturze i sztuce, jak podczas wielomiesięcznego wkuwania do matury z HS, którą zdawałam tylko ja i dwie inne osoby z mojej szkoły. :D
      O, nawet nie pomyślałam w ten sposób o Tuttomondo :D

  • Ach ta Toskania <3 Przez Ciebie nabrałam ochoty na tiramisu, które uwielbiam :) Toskania jest niepowtarzalna. My byliśmy tylko 5 dni w tym regionie Włoch i mamy ochotę na więcej. W szczególności chcielibyśmy odwiedzić Florencję, której nie zobaczyliśmy. Zatrzymaliśmy się niedaleko San Gimignano, które jest przepięknym miastem. Krzywa Wieża w Pizie wraz z katedrą prezentuje się wspaniale, ale niestety tłumy turystów odebrały nam radość ze zwiedzania. W Toskanii urzekły nas nie tylko niesamowite miasteczka, ale również pocztówkowe, sielankowe krajobrazy. Mieszkaliśmy w uroczej agroturystyce z widokiem na toskańskie wzgórza, a codziennie rano gospodyni w wiklinowym koszyku przynosiła nam śniadanie, którym delektowaliśmy się na tarasie w tej niesamowitej scenerii. Bardzo miło to wspominamy :)

  • Mam zamiar spędzić we Włoszech ponad dwa tygodnie na małej włóczędze i twoje wskazówki mi się przydadzą :) Niech w końcu przybędzie lato :D

    • Oj tak, lato jest teraz bardzo potrzebne! A włóczęga po włoskich uliczkach – to jest to! Sama wybieram się tam w marcu. :-) Cieszę się, że toskański post się przydał!

  • W takich nieformalnych trattoriach jedzenie smakuje najlepiej, bo – raz, że właściciele gotują jak dla Włochów, a nie turystów, dwa – że zazwyczaj po takich miejscach człowiek się nie spodziewa niczego specjalnego, i ZAWSZE się miło zaskakuje ;)

    • Aniu, ups, przegapiłam Twój komentarz do posta o toskańskiej studenckiej wycieczce pociągiem, przepraszam! To prawda, nieformalne, ukryte w kącie trattorie mają niepowtarzalny klimat i zawsze ich szukam, by zaznać lokalnej atmosfery wśród lokalnych mieszkańców. :)