Twórcze rozkminki Zestawienie różnych miejsc

Boże Narodzenie dookoła świata

Czy zastanawialiście się kiedyś co w tym samym momencie robią ludzie w innych miejscach na świecie? Jaka jest pierwsza rzecz, jaką ktoś hen, daleko robi po przebudzeniu albo o czym myśli kładąc się spać?

Zapytałam o to kilku znajomych z różnych krajów, oto rezultaty (imiona zostały zmienione).


Ivalu (27), Grenlandia

Wstaje przed siódmą całowana w nos przez pięcioletniego synka o imieniu Minik. To drugie z rzędu święta, gdy spędzają je tylko we dwoje, bez ojca Minika. Chce sprawić, by ten czas był dla chłopca wyjątkowy, tak jak robili to jej rodzice, gdy Ivalu była mała. Mimo, że w ich domu obecne były uzależnienia i nie każdy dzień należał do szczęśliwych, Boże Narodzenie zawsze było czasem radości dla całej rodziny. Mama dbała o to, by każdego dnia grudnia dzieci mogły znaleźć w różnych zakamarkach małe upominki zanim otrzymały właściwy prezent. 12348658_10153363677697169_2128041791_n23 grudnia o północy cała rodzina wybierała się na cmentarz, by wyśpiewać psalmy wśród świec tlących się ku pamięci nieobecnych. Niebo było pełne gwiazd, a cmentarz tonął w śniegu…

– Pamiętam, że potem szliśmy do domu i piliśmy gorącą czekoladę. Wreszcie mogliśmy odpakować nasze prezenty – wspomina Ivalu. – W Wigilię jadało się mattak, czyli surową skórę z wieloryba z cienką warstwą tłuszczu (jest pyszna!), pieczoną kaczkę lub pieczeń wieprzową, karmelizowane ziemniaki, sos pieczeniowy i czerwoną kapustę. Na deser był ryż na mleku z sosem wiśniowym, w którym można było znaleźć orzech migdała w całości. Ten, kto na niego trafił, otrzymał prezent. Można było połamać zęby!

– Jak powiedzieć Wesołych Świąt w języku grenlandzkim?

Juullimi Pilluarit. Ach… Mam przed oczami ten obraz… Świece migoczące w śniegu na przepełnionym spokojem cmentarzu… To było zaskakująco pokrzepiające. Cholernie tęsknię za Grenlandią.


Ana (35), Nowa Zelandia

Ana jest rodzonym Kiwusem – wychowała się w stolicy kraju, Wellington. Na śniadanie standardowo jada tosty z przesłodzonym dżemem. Ostatnią rzeczą, jaką dostrzega przez zaśnięciem w przeddzień świąt jest szeroka pionowa szpara w ścianie, SAM_0682powstała w wyniku ostatniego trzęsienia ziemi. Jest to tutaj całkiem zwyczajne zjawisko, do którego mieszkańcy Wysp już się przyzwyczaili. Ana narzeka, że zbyt długo czeka na pieniądze z ubezpieczalni na remont.

Następnego ranka, przygotowuje świąteczną grillową ucztę dla przyjaciół, których zaprosiła do swego letniego domu przy plaży zwanego w Nowej Zelandii bach.

Jest środek letnich wakacji, więc wszyscy mają na sobie szorty i jandals (skrót Japanese sandals – nowozelandzkie określenie japonek). Nie może się doczekać aż spróbuje pieczonego dorsza marynowanego w sosie sojowym, wasabi i tartym imbirze. Na deser będzie ciepły pudding owocowy z custard, tort bezowy i sałatka owocowa. Na podjeździe z widokiem na latarnię w Castlepoint zatrzymują się jej maoryscy znajomi: – Meri Kirihimete! – krzyczą radośnie – Merry Christmas Ana!


Munkhtsetseg (20), Mongolia

Jej imię w języku mongolskim oznacza wieczny kwiat. Należy do grupy nomadów żyjących w tzw. gerach (znanych również jako jurty) wśród członków wielopokoleniowej rodziny. Ich osady są ruchome – przemieszczają się z całym dobytkiem przynajmniej cztery razy do roku za stadem swoich owiec. W okresie zimowych zatrzymują się między wzgórzami, by osłonić się przed wiatrem. Czekają tam do wiosny.

C8808_b– Jeśli jesteś nomadą, czas upływa ci powoli i spokojnie. Jesteś zależny od natury, od swoich zwierząt, które dają skarby: mleko, mięso, skóry, wełnę, nawóz… Jeśli zabijamy jakieś zwierzę, wykorzystujemy każdą jego część: jest pożywieniem (jeśli czegoś nie zjemy, suszymy mięso na później), ze skór renifera i owczej wełny szyjemy ubrania i inne rzeczy, np. naczynie, w którym produkujemy kumys (ajrag), mleczny napój alkoholowy. Kości zwierząt służą zaś do zabawy, np. jako pionki do gry. Waszych świąt tutaj nie widać – opowiada Munkhtsetseg wyszywając tradycyjną pelerynę zwaną deel – Po przebudzeniu zwykle przygotowuję soloną herbatę z mlekiem dla całej rodziny. Na śniadanie jemy mięso. Bo wiesz… Mówią, że można tak stać godzinami wpatrując się w góry…  To prawda. Ale przecież my i tak nie mamy tu prawdziwego zegarka!


Anasa (32), Kenia

Jej imię oznacza radość i tym właśnie są dla niej Święta Bożego Narodzenia: spotkania rodzinne i dużo jedzenia.

– To po prostu kilkudniowa impreza! – mówi z przejęciem Anasa.

Anasa mieszka z trójką dzieci w małym domku bez łazienki. Jest jedną z czterech żon siedemdziesięcioczteroletniego Odona. Małżeństwa poligamiczne są w Kenii popularne.images

– Żyjemy w zgranej społeczności. Każda żona ma swój dom, miejsce dla siebie i dzieci. Wszystkie żony lubią się i wspierają na co dzień. Nasz mąż traktuje nas dobrze; szanuje nas. Jest dobrym ojcem. Ma w sumie jedenaścioro dzieci i dwoje wnuków.

– Jak wyglądają wasze Święta?

Krismasi Njema to Wesołych Świąt w języku Suahili. Po tym jak z łóżek wybiegną dzieci, wspólnie jemy śniadanie: pączki kokosowe mandazi z herbatą. Młodsi dekorują domy kolorowymi papierowymi łańcuchami i balonami. Z bawełny toczymy kuleczki przypominające śnieg i kładziemy je na choince. Tak, mamy w Kenii choinki! [śmiech] Tradycyjną potrawą, jaką jemy na kolację jest nyama choma (grilowane mięso kozy lub wołowina). Mamy też chlebek chapati i sos chutney.

– A co z prezentami?

– Tu chodzi o bycie razem. Nie ma rozdawania prezentów! Naszym darem jest rodzina!


O Wielkanocy w różnych krajach świata przeczytacie tutaj.

 

Related Post

About

Nazywam się Ola Kaliszan i obecnie stacjonuję we Wrocławiu. Staram się żyć pozytywnie i kreatywnie, zarażając tym innych. Co jakiś czas udaję się w samotną podróż, by wyciszyć się w nowej rzeczywistości. Blog Chasing Colors to koloroterapia: tęczowe miejsca i potrawy pojawiają się tu, by Was cieszyć i poprawiać nastrój – szczególnie w chwilach, gdy w sercu lub za oknem przeważają demotywujące szarości.

  • Świetny pomysł. Jak Ci się udało zebrać te wszystkie historie?

    • A.

      Zapytałam znajomych, którzy mieszkają w tych krajach. Bohaterowie są prawdziwi :)

  • Świetny wpis! Dobrze zobaczyć jedno święto oczami różnych ludzi.

  • I znowu same ciekawostki!!! Lubię tu po nie wpadać :) Bawełna na choince – to musi wyglądać uroczo!!!

    • A.

      Zapraszam, zapraszam :) Miło mi!

  • Bardzo ciekawy post. Ja już drugie Święta spędzam w Irlandii i przyznaję że bardzo podobają mi się irlandzkie tradycje Bożonarodzeniowe, których wcześniej mieszkając w Polsce zupełnie nie znałam. Bardzo podoba mi się tradycja dekorowania domów, ulic, olbrzymie skrzynki na listy do Świętego Mikołaja, groty Elfów i Mikołaja np. w centrach handlowych, uroczystości zapalenia świateł świątecznych w praktycznie każdym większym miasteczku, imprezy, targi, jarmarki świąteczne. Desery świąteczne inne niż w Polsce jak np. pudding świąteczny. Świetna jest tradycja zakładania w tym okresie specjalnych sweterków świątecznych, czy tradycja odwiedzania 12 pubów :) Mnóstwo jeszcze mogłabym wymieniać :) opisuję to wszystko u mnie na blogu. Nie chcę tutaj spamować u ciebie. Pozdrawiam świątecznie :)

    • A.

      Wow, trochę mi to przypomina ozdoby domów z amerykańskich filmów, chciałabym to kiedyś przeżyć :-)

  • Jak to mówią – co kraj to obyczaj :)

  • Bardzo ciekawy wpis. To bardzo interesujące poznawać zwyczaje ludzi w innych częsciach globu. Można niektóre zapożyczyć i wypróbować u nas…szczególnie jeśli chodzi o kulinaria.

  • Rewelacyjny pomysł. Historie są urzekające, ale wiesz co Ola w następnym roku czekam na jakieś zestawienia świątecznych obyczajów w miejscach, które zwiedziłaś :) To dopiero będzie prezent :)

    • A.

      Postaram się :) Post o Wielkanocy zawierał odwiedzone już kraje, a z powyższej listy tylko Nową Zelandię „odhaczyłam” ;)

  • No i w koncu jakis ciekawy wpis pomiedzy propozycjami prezentowymi z galerii i perfumerii! Daje do myslenia, wstyd, ale nigdy nie zastanawialam sie nad tym, jak obchodzi sie (i czy w ogole) swieta tak daleko stad.

    • Dzięki! Chciałabym kiedyś spędzić święta w innym kraju i obejrzeć to na żywo, ale jakoś żal mi nie spędzać ich z rodzinką. :) A propozycji prezentowych jest już dość u innych koleżanek i kolegów, więc nie ma po co :)

  • The Blond Travels

    Piękny post, Olu. I jakie zupełnie inne tradycje od tego co już znamy. Super!

    • Asiu bardzo dziękuję! :) A Ty jak obchodzisz święta w Tajlandii? Czy tam to w ogóle komercyjnie obecne?

  • Ale piękne historie. Dobrze jest czasem spojrzeć na inne kultury, bo wtedy nagle zdaję sobie sprawę, że czasem zapominam o tych najważniejszych sprawach. Święta po prostu mają być piękne i rodzinne bez względu na to, w jakim miejscu na świecie ludzie żyją.

    • Dokładnie. :) Wszędzie są magiczne bez względu na kraj, w którym się je obchodzi – jeśli się obchodzi. :) Nie mogę się ich doczekać.

  • Bardzo ciekawe historie :)
    Co ciekawe, nawet osoby z różnych stron Polski potrafią inaczej świętować – wciąż ktoś mnie czymś zaskakuje, gdy poruszymy ten temat np. w pracy ;)

    • No właśnie, też rozmawiałam ostatnio z koleżanką z Mazowsza, gdzie nazwy potraw nic mi nie mówią i ze znajomą z Zakopanego, gdzie nie przychodzi św. Mikołaj ;D Niesamowite. :-)

  • Bardzo ciekawy wpis! Z przyjemnością bedę polecać i udostępniać! Pozdrawiam :)

  • Baaaardzo ciekawe! Zaciekawiły mnie te kenijskie potrawy, zerknę co to takiego. :)