Londyn TO I OWO Wielka Brytania

Oczekiwanie na lotnisku i jego atmosfera. Pierwszy post – pierwsza podróż w Blogosferę.

Pomyślałam, że najlepszym pomysłem będzie stworzenie pierwszego wpisu na blogu oczekując na lotnisku: przy brudnym stoliku kawiarni, czekając na otwarcie bramki, obserwując ludzi.

Za każdym razem, gdy mam kilkumiesięczną przerwę w lataniu, czegoś mi brakuje. Zdarza się, że oczekuję na lotnisku, by odebrać znajomych, a przekraczając automatyczne drzwi czuję się, jakbym przekraczała próg magicznej Narnii.

Oczekiwanie na lotnisku

Zapach (tak, zapach), zgiełk, zamysł zbliżającej się podróży. Wyobrażanie sobie kim jest osoba siedząca obok ciebie w poczekalni. Myśl: skąd ona wzięła tyle pieniędzy na te buty. Ubolewanie, że ja nie mam takiego fajnego stylu etno-vintage. Obserwowanie ludzi w pełni szczęścia, smutnych, płaczących, zastanawianie się nad powodami tego wszystkiego…

Oczekiwanie na lotnisku jest, jak punkt obserwacyjny. Ludzie zaczynają tam nowe życie zagranicą i dają początek spełniania swoich podróżniczych marzeń właśnie tam. Lotnisko ma swoje historie wypisane na ścianach i wielkich szklanych oknach.

Oglądając startujące i lądujące maszyny, przypomina mi się anegdota mojego trenera na kursie przygotowującym do pracy w centrum rezerwacji linii lotniczych: siedział naprzeciwko okien z widokiem na pasy startowe obserwując samoloty i nagle zobaczył biegnącego słonia z wachlującymi uszami i goniącą go grupę ludzi. Nie był pewien, czy to działo się naprawdę, czy aż tak był zmęczony, ale potem przeczytał w wiadomościach o dzikim zwierzęciu, które uciekło z klatki w magazynie towarowym…

Lotniska noszą swoje historie, a moja będzie jedną z nich.

About

Podróżuję w pojedynkę i tropię kolory w otoczeniu. Tęczowe miejsca i potrawy pojawiają się tu, by Was cieszyć i poprawiać nastrój – szczególnie w chwilach, gdy w sercu lub za oknem przeważają demotywujące szarości.