Dania Europa Wyspy Owcze

Wiszące jezioro Sorvagsvatn – spacer, przestrzeń i głębokie oddechy.

Kierowca autobusu nr 300 jadącego na lotnisko zatrzymał się po środku głównej drogi w malowniczym miasteczku Miðvágur i wskazał na małą uliczkę pośród kolorowych domków: – Skręć w lewo i kieruj się w górę. Zauważysz drogowskaz do klifu i jezioro Sorvagsvatn w oddali. Godzina marszu i będziesz na miejscu.

Dotarłam za trzy.

Przeczytaj też:

Viðareiði – najbardziej wysunięta na północ miejscowość Wysp Owczych

Wyspy Owcze – informacje praktyczne

Po szacowanej godzinie marszu i wielu przystankach na podziwianie krajobrazu, znajdowałam się dopiero na początku drogi. Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą charakterystyczną bazaltową formację skalną – Trøllkonufingur (313 m.n.p.m.), czyli Palec Wiedźmy. 

W 1844 roku jeden z mieszkańców wysp wdrapał się na szczyt Palca Wiedźmy, by pomachać na pożegnanie i zaimponować królowi Danii, Fryderykowi VII. Po tym, jak zszedł na dół, zauważył, że zostawił na czubku rękawiczkę – wracając po nią, spadł i zabił się.

jezioro Sorvagsvatn

Sørvágsvatn to największe jezioro Wysp Owczych znajdujące się na wyspie Vágar. Zajmuje 3,56 km².

Ogrom jeziora i panująca wokół przejmująca cisza sprawiały, że co jakiś czas zatrzymywałam się i przysiadałam na trawie, by napawać się widokiem. Obserwowałam samoloty Atlantic Airways startujące z lotniska leżącego na przeciwległym brzegu zbiornika wodnego.

Jezioro Sorvagsvatn ma właściwie dwie nazwy. Obok niego leżą dwie wioski: Sørvágur i Miðvágur. Mieszkańcy Sørvágur określają je jako Sørvágsvatn, a mieszkańcy Miðvágur mówią na nie Leitisvatn od okolicznych terenów zwanych Leiti. 

Wsłuchiwałam się też w piski ptaków próbujących chronić swoje gniazda. W pobliżu przysiadało mnóstwo szaroburych kulików i poznanych już wcześniej czarno-białych ostrygojadów.

W oddali widać było pozornie niewielki skrawek lądu, do którego zmierzałam. Powietrze było czyste i rześkie, a głowa wolna od trosk. Jezioro Sorvagsvatn rozpościerało się wzdłuż ścieżki.

jezioro Sorvagsvatn

Przeskakując z kamienia na kamień, jedynym zmartwieniem tego przedpołudnia było to, czy buty są faktycznie wodoodporne.

Cieszyłam się, że mogę mieć tę chwilę i widok tylko dla siebie – dookoła nikogo nie było. Zastanawiałam się, jak to jest, że niektórzy nie lubią bądź nie potrafią być przez długi czas sam na sam ze sobą, a dla mnie jest to tak cenne.

W rozmowach ze znajomymi mi kobietami okazuje się, że większość z nich nie wyobraża sobie pójść samej do kawiarni czy na obiad. Mówią, że nie czują się ze sobą komfortowo i potrzebują osoby towarzyszącej, by skupić uwagę na kimś i nie zastanawiać się nad sobą. Często robią to też z przerażenia, że inni będą skupiać na nich uwagę i zastanawiać się: Co z nią jest nie tak, skoro siedzi sama? Sądzę, że wszyscy dookoła są tak skupieni na swoich sprawach, że nawet by jej nie zauważyli. Bycie gdzieś samemu, to nie ułomność. To odwaga, by przebić bezpieczną bańkę i wyjść sobie i światu naprzeciw.

Podróż czy po prostu spacer w otoczeniu natury, to doskonała okazja, by porozmawiać ze sobą i poukładać rozsypane puzzle. Nawet jeśli jest ich tysiąc. Jest na to czas, nic nie goni.

jezioro Sorvagsvatn

„Jedyne miejsce, w którym czuję się naprawdę wolny jest w mojej głowie, gdzie jestem sam. Dlatego uwielbiam być blisko natury, gdzie nikogo dookoła nie ma. Mogę myśleć, że jestem wolny. Mogę po prostu być.” Ethan, 21 x Nowy Jork (2016), reż. Piotr Stasik

Mimo, że spowite chmurami niebo przyćmiło kolory natury, po drodze nie zabrakło różnobarwnych owiec.

Rozbawiła mnie poniższa sytuacja, którą udało mi się szybko zarejestrować:

Pół godziny marszu później, w końcu usłyszałam szum fal i dudnienie wody obijającej się o skały. Przede mną znajdowała się wielka wyrwa w stromym wybrzeżu. Podchodziłam ostrożnie, bo nagle ogrom tego wszystkiego lekko mnie przytłoczył. Przede mną ukazał się wysoki, imponujący klif.

Klif Trælanípa, czyli Ściana Niewolników, ma wysokość 142 m.n.p.m. Mówi się, że nazwa powstała w czasach Wikingów, którzy spychali stamtąd irlandzkich jeńców. Na krańcu wzniesienia widać było malutkie postaci, co ukazywało skalę wielkości tego miejsca.

Udało mi się namówić napotkanego na drodze wędrowca na zrobienie mi kilku zdjęć, bo wiatr był tak silny, że statyw szybko powędrowałby w przepaść.

Skierowałam się w dół, by zejść bliżej wodospadu, który wieńczył jezioro.

Skalista polana była idealnym miejscem na posiłek i rozgrzewającą herbatę.

Wodospad Bøsdalafossur wpada do wód Północnego Atlantyku z wysokości 30 metrów. Stożkowa formacja skalna nosi nazwę Geituskoradrangur.

Jezioro Sorvagsvatn – informacje praktyczne:

– początek szlaku znajduje się w wiosce Miðvágur,

– szlak ma ok. 5 km i jest łatwy,

– parkingi są dwa: jeden w dole na początku szlaku prowadzącego wzdłuż tafli jeziora, a drugi wyżej, przy szlaku prowadzącym na wzniesieniu, którym szłam,

– do Miðvágur można dojechać autobusem nr 300,

– w Miðvágur można coś zjeść w restauracji Nest.


Koniecznie dajcie znać, czy spacer Wam się spodobał!

Jakie jest Wasze ulubione miejsce lub sposób na wietrzenie myśli i odpoczynek?

POWIĄZANE WPISY